Spotkanie z Małgorzatą Nawrocką, pisarką dla dzieci

Spotkanie z Małgorzatą Nawrocką, znaną pisarką dla dzieci już 23 marca 2013r. w Nadarzynie.

Małgorzata Nawrocka – pisarka, autorka ponad czterdziestu książek dla dzieci i młodzieży, tekstów piosenek, audycji radiowych i telewizyjnych, scenariuszy teatralnych. Laureatka trzech nagród literackich. nawrocka_1341589959

W oczekiwaniu na marcowe spotkanie z Autorką prezentujemy kilka jej myśli:

Harry Potter a fikcja literacka
To ciekawe, że „fikcja” literacka może być albo fałszywa, albo prawdziwa. Jest fałszywa wówczas, kiedy przekazuje czytelnikowi obiektywnie fałszywy obraz świata, prawdziwa natomiast, wtedy kiedy ukazuje obraz prawdziwy. U źródła fałszywych fikcji literackich leży zatem błąd myślenia oraz kłamstwo, u źródła prawdziwych – odwrotnie: prawda. W myśli wolności słowa autor może zatem wypisywać dziś, co mu się podoba. Jednak to, że porusza się w świecie wymyślonych przez siebie bohaterów, nie uprawnia go do poruszania się w świecie wymyślonych przez siebie warności! To intelektualny przesąd, że „tyle jest prawd, ilu ludzi”. Prawda obiektywna jest jedna – jest nią Bóg. Wszelkie „moralności alternatywne”, jakkolwiek błyskotliwe byłyby opisane, pozostaną na zawsze namiastką prawdziwej literatury- tak jak magia jest namiastką cudu. Rodzic, który daje dziecku do ręki książki typu Harry Potter, musi mieć tego świadomość.

Harry Potter a baśń klasyczna
W klasycznej baśni, w literaturze do ery Joanne Rowling wyraz „magia” był synonimem słowa „cud”. „Magiczny” oznaczało jedynie „niezwykły”, „nadprzyrodzony” – a nie „obrazoburczy”, tak jak w książce Harry Potter. U mistrzów klasycznej baśni uprawianiem magii zajmowały się symboliczne, fantastyczne istoty: dobre jak anioły lub złe jak diabły – i tak też jednoznacznie interpretowane w lekturze nawet przez najmłodszych czytelników. Istoty, które nie były ludźmi. Dlatego Pan Twardowski czy Faust oraz im podobni zawsze „dostawali po łapach”. Bo brali się do rzeczy nie dla nich przeznaczonych. Świat tajemnych mocy w tych baśniach – zresztą jak w Biblii – pozostawał zakryty przed człowiekiem dla jego dobra. Ingerencja sił magicznych dokonywała się dopiero wtedy, kiedy bohater ludzki wykorzystywał już wszystkie możliwości własnego działania. Gdyby dobra wróżka (w wielu wersjach tej opowieści matka chrzestna Kopciuszka) nie przybyła na pomoc, królewicz nigdy nie spotkałby swojej ukochanej i finał tej historii byłby nie baśniowy, ale nazbyt prozaiczny – czyli niesprawiedliwy. Wróżka nie zrobiła tego jednak wywołana pokątnie ku pomocy, zmuszona zaklęciem do przyniesienia pantofelków i karety (patrz spirytyzm u Rowling). Jeżeliby tak było, zgubilibyśmy właściwy klasycznym baśniom, pouczający dydaktyzm.
Za pismem „Miłujcie się” 3/2009